Hej wam, jestem Carl Grimes...syn jednego z policjantów, Rick Grimes.
Pomimo plagi nieumarłych, ciągle byłem blisko swojej rodziny, i zmarłej już przyjaciółki, której los niestety podzieliła z innymi umarłymi którzy wstali z grobu.
Nie będę owijać w bawełnę i nie będę przedłużać tego. Raz pewnego dnia, po ataku nieumarłych, trupy oddzieliły mnie od rodziny, było ich za dużo. Nie miałem szans aby się do nich dostać.
Przed ugryzieniem i w ucieczce pomogła mi moja przyjaciółka Michonne.
Próbowała jakoś się ze mną dostać do mojego ojca, gdy zajechał jakiś wóz, z furgonetki wyskoczył mężczyzna i porwał mnie. Okazało się, że goście którzy mnie porwali był jakiś gang, broniłem się, ale jeden mnie ogłuszył. Wtedy Michonne widziałem już ostatni raz.
Obudziłem się w jakiejś bazie, tam nazwali mnie "Minoor" co w niezrozumiałym języku oznaczało "Młody"
Tam przygarnęli mnie, a boss mafii Vince, który okazał się być barbarzyńskim kolesiem. Nie potrzebnych i uciążliwych po prostu pozbywał się, jak zużyte zabawki w bardzo okrutny sposób, dawał ich na pożarcie zombiakom, co potem sami stali się zombie.
Dwa lata obmyślałem, jak wydostać się z ponurej nory.
Dalej jako 17-latek spróbuję się wydostać i poszukać swojej rodziny, ale sam nie wiem, czy żyją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz